Zasada małych kroków: droga od „kiedyś” do „teraz
„Kiedyś” ma w sobie coś kojącego. Brzmi jak zaproszenie bez presji, jak bilet w jedną stronę, który trzymasz w kieszeni, ale jeszcze nie sprawdzasz godziny odjazdu. Tyle że to „kiedyś” potrafi zamienić się w mgłę, w której czas się rozmywa, a decyzje odkładają do przejścia całego świata na spokojnych barkach. Znam ten mechanizm z autopsji. Niejedna przygoda w głowie zaczynała się od słów: „Gdy tylko uporządkuję…”, „Jak złapię lepszy moment…”, „Po remoncie…”, „Po zmianie pra
Continued inside
„Kiedyś” ma w sobie coś kojącego. Brzmi jak zaproszenie bez presji, jak bilet w jedną stronę, który trzymasz w kieszeni, ale jeszcze nie sprawdzasz godziny odjazdu. Tyle że to „kiedyś” potrafi zamienić się w mgłę, w której czas się rozmywa, a decyzje odkładają do przejścia całego świata na spokojnych barkach. Znam ten mechanizm z autopsji. Niejedna przygoda w głowie zaczynała się od słów: „Gdy tylko uporządkuję…”, „Jak złapię lepszy moment…”, „Po remoncie…”, „Po zmianie pra
Read the full column